Choć Instagram jest platformą bardzo wizualną, okazuje się, że nie wystarczy wiedzieć, jak robić zdjęcia, aby skutecznie rozwijać swoje konto na IG. W kolejnej odsłonie naszego cyklu wywiadów z klientkami Wild Rocks przedstawiamy Justynę Kocur-Czarny, która prowadzi konto @jkocurczarny, promując swoją fotograficzną działalność.
Justyna opowiada o początkach zarabiania, potyczkach z kwestiami organizacyjnymi podczas zakładania działalności i o tym, jak wiele można zdziałać, po prostu komunikując, że coś się robi.
A gdy już techniczne umiejętności, artystyczny zmysł i wiedza dotycząca skutecznych działań na IG połączymy w całość, powstają miejsca takie, jak konto Justyny – energetyczne, przemyślane, pokazujące radość z działania.
Justyna prezentuje efekty swojej pracy, ale też chętnie dzieli się kulisami i praktycznymi poradami dotyczącymi fotografii i biznesu.
Jaki masz produkt/usługę? Co robisz, czym się zajmujesz?
Jestem fotografką i specjalizuję się w sesjach wizerunkowych. Jeśli jednak na myśl o sesji wizerunkowej przychodzi ci do głowy osoba z założonymi rękami w garniturze na tle szklanego biurowca, to nie do końca. Moje sesje skupiają się na oddaniu charakteru marki i wpisaniu się w aktualną komunikację. Często współpracuję z osobami, które aktywnie działają w Internecie, wykorzystując zdjęcia zarówno w oficjalnych, jak i mniej oficjalnych kanałach.
Ponadto robię zdjęcia produktowe i lookbookowe, a czasem także okolicznościowe.
Jak wpadłaś na pomysł na swój biznes?
Fotografia była ze mną od zawsze, ale zarzekałam się, że nie będę się nią zajmować zawodowo. Bałam się, że przez to stracę radość z fotografowania i zacznę porównywać się z innymi. W liceum planowałam zostać aktorką, później trochę z ciekawości poszłam na dziennikarstwo, a tam zainteresowałam się public relations. W pewnym momencie wszystko zaczęło się składać: lubiłam robić zdjęcia, pisać, organizować eventy i działać w social mediach. Do tego coraz więcej osób chciało mi płacić za robienie zdjęć. Myślę, że decydujące w tym wszystkim był moment, gdy odkryłam, że własny biznes fotograficzny to… nie tylko robienie zdjęć. Różnorodność zadań, które mam w swojej małej firmie, bardzo mi się podoba.

Jak udało Ci się przetrwać początek, zanim wszystko się rozkręciło?
Nie udało mi się, haha. Przy pierwszym podejściu do zajęcia się fotografią na cały etat starałam się o dofinansowanie na rozpoczęcie działalności. Nie dostałam go, słysząc przy okazji, że fotografów na rynku jest za dużo i lepiej dla mnie będzie, jeśli przekwalifikuję się na fizjoterapeutkę. 😉 Znalazłam pracę etatową, ale po kilku miesiącach postanowiłam spróbować jeszcze raz, tym razem bez szukania zewnętrznych środków. Największym wsparciem w tamtym momencie był dla mnie mąż, który przejął na siebie kwestie organizacyjne związane z otwarciem działalności.
Kim byli Twoi pierwsi klienci?
Pierwsi klienci to byli znajomi i znajomi znajomych. Miałam wrażenie, że przychodzili sami. Teraz, z perspektywy czasu, myślę, że mocno komunikowałam na Facebooku, że robię zdjęcia (fanpage prowadziłam od 2012 roku). Wrzucałam tam efekty sesji robionych hobbystycznie. Dbałam o to, żeby każdy wiedział, że Justyna Kocur-Czarny robi zdjęcia. I chyba po prostu myśl o mnie przychodziła ludziom do głowy, gdy mieli potrzebę sesji zdjęciowej.
Po jakim czasie biznes zaczął być dochodowy?
A jak definiujemy dochodowość? 😉 Dla mnie kluczowe jest robienie planów finansowych, z uwzględnieniem poziomu, z którego zaczynamy. Zarabiałam od pierwszego miesiąca (warto podkreślić, że markę budowałam dużo wcześniej), a z czasem starałam się te zarobki systematycznie zwiększać.

Co byś powiedziała sobie z przeszłości?
Cierpliwości Kocur, cierpliwości.
Zdarzyła Ci się jakaś ewidentna wpadka w biznesie?
Nie zaliczyłam jakiś spektakularnych fakapów, a przynajmniej ich tak nie postrzegam. Myślę, że to, co często sabotowało moje działania, to brak pewności siebie. Kiedyś (jeszcze zanim zajęłam się fotografią zawodowo) przez długi czas męczyłam się z ustawianiem ostrości w aparacie. Kombinowałam z ustawieniami, czytałam poradniki i ciągle nie mogłam zrozumieć, co robię nie tak, że ⅓ zdjęć była rozmyta i szła do kosza. W końcu kolega zasugerował zaniesienie aparatu do serwisu. Okazało się, że wada, której tak długo szukałam w sobie, była… usterką obiektywu. Staram się o tej sytuacji pamiętać i sprawdzać inne możliwości, zanim stwierdzę, że do niczego się nie nadaję. 😉
A co uznajesz za swój największy sukces na IG?
Myślę, że sukcesem jest to, że IG jest dla mnie platformą do zdobywania klientów. Mogę dzięki niemu dać się poznać i nawiązać relacje, które potrafią zaowocować świetnymi współpracami. Złożyła się na to przede wszystkim wytrwałość, trochę eksperymentów i pewne wyczucie tego medium.
Czy Korki z Insta pomogły w rozwoju Twojego konta? Jeśli tak, to w jaki sposób?
Korki z Insta zwróciły mi uwagę na rzeczy istotne z punktu widzenia odbiorców. Pozwoliły spojrzeć na mój profil trochę z zewnątrz i przeanalizować ścieżkę klienta. Co widzi, gdy wejdzie na mój profil? Jakich informacji szuka? Gdzie może się pogubić? Co skłoni go do zostania ze mną na dłużej? Korki dały mi też wskazówki, co wyróżnić na pierwszym planie, a co lepiej odpuścić.
Komu poleciłabyś e-booki spod znaku Wild Rocks?
Polecam Korki z Insta każdemu, kto chce świadomie prowadzić konto na IG i nie przepalać energii na bezsensowne działania. To taki podręcznik, który pozwala zrozumieć tę platformę, a raczej to, jak możemy jej użyć, żeby pomogła zrealizować nasze cele.
Pod jednym z zamieszczonych na profilu Justyny zdjęć pojawia się pytanie: Co zrobić, żeby Ci się chciało?
I choć wydaje się, że skoro ktoś zajmuje się fotografią i ma tych zdjęć z pewnością na pęczki, bo to przecież jej czy jego praca, wybranie jednego do zamieszczenia na IG musi być po prostu chwilą. Justyna na swoim koncie udowadnia, że prowadzenie profilu na Instagramie to coś więcej niż wrzutki z kolejnych sesji. Dba o spójność, ale też różnorodność treści. Opowiada o tym, co bywa trudne, o tym, jak działa, co Ją motywuje i napędza do pracy. No właśnie: opowiada. Każdym zdjęciem i treścią posta zabiera nas w małą podróż. Poznajemy nowe osoby, miejsca, tajniki pracy fotografki.

Pozdrawiam
Ola Foryś @wild.rocks
Inne artykuły o Instagramie na blogu Wild Rocks, które mogą Cię zainteresować:
[columns_row width=”four”]
[column] 
[/column]
[column]
Pozdrawiam
Ola Foryś | @wild.rocks
[/column]
[/columns_row]
[separator type=”thin”]
Inne artykuły o Instagramie na blogu Wild Rocks, które mogą Cię zainteresować:
- Pomysły na opis zdjęcia na Instagramie dla biznesów usługowych
- Skąd brać pomysły na posty do kampanii?
- Instagram w biznesie: Instagram jako najlepsza wizytówka Twojej firmy
- Jeśli poważnie myślisz o rozwoju swojego konta i potrzebujesz konkretnych wskazówek sięgnij po “Korki z Insta”
[separator type=”thin”]
[insert page=’aktualny-baner-promocyjny-korki-kurs-youtube’ display=’content’]
[separator type=”thin”]
[separator type=”thin”]

